Reklama

Refleksje na niedzielę: Ile we mnie skromności?

Człowiek powinien być zawsze skromny i unikać jakiegokolwiek wywyższania się ponad innych ludzi. Takie jest główne przesłanie dzisiejszego fragmentu ewangelii.

Ktoś powie: jak łatwo jest wyciągnąć taki wniosek, ale życie pokazuje, że wokół nas coraz więcej pychy, ludzi którzy mają o sobie coraz większe mniemanie, że skromność już dawno została odstawiona „na bok”, a liczą się zupełnie inne wartości.

Każdy z nas może teraz pomyśleć nad swoim postępowaniem i w duchu szczerości przyznać się, że i we mnie jest wiele pychy, że wiele razy „czułem się” lepszy od innych, o czym świadczą chociażby słowa obmowy, w których nasza pycha bierze górę nad naszą pokorą i realnym spojrzeniem na swoje życie, na swoje postępowanie. Także i ja, mogę w tym względzie „uderzyć” się w piersi i prosić Boga o łaskę większej pokory w swoim życiu.

Jezus chce nam powiedzieć dziś, że powinniśmy być ludźmi otwartymi, bezinteresownymi i hojnymi wobec potrzebujących. W tym przypadku odzywa się w nas instynkt samoobrony, który nam „podpowiada”, że to inni powinni być takimi wobec nas. Dlatego Jezus kieruje swoją naukę do dwóch grup ludzi: do tych zapraszających i do tych zaproszonych.

Do gospodarza, po zapoznaniu się z tym, kim byli goście, Jezus rzekł: „Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć”. Tak postępuje Jezus, który wszystkich zaprasza na ucztę. Poprzez te słowa Jezus chce nam powiedzieć, że nie można wyświadczać dobra tylko interesownie, tylko tym od których czegoś oczekujemy. Prawdziwe dobro, które zasługuje na nagrodę od Boga, patrzy na potrzeby brata, nie zaś na to, co ja z tego będę miał. Jakie to trudne, ale może warto czasem spróbować w ten sposób, pełen skromności i pokory pomagać innym.

Do zaproszonych Jezus powiedział: „Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: Ustąp temu miejsca; i musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: Przyjacielu, przesiądź się wyżej; i spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony”. Poprzez te słowa Jezus nie chciał nam dawać rad odnośnie dobrego wychowania, ani też nie miał zamiaru zachęcać, abyśmy z wyrachowania zajmowali ostatnie miejsca z cichą nadzieją, że „nas przesadzą wyżej”. Jezus radzi nam: w życiu wybieraj ostatnie miejsce, staraj się zadawalać bardziej innych niż siebie. Bądź skromny w szacowaniu swoich zasług, pozwól, żeby inni poznali się na nich, a nie chwal się nimi. O taką postawę prośmy dziś Boga.

Od dziś więcej patrzmy na to ile daję innym, niż na to co mi się opłaca. Gdy człowiek daje coś w tym celu, aby jeszcze więcej otrzymać, uprawia handel. Jego postępowanie nie ma wówczas nic wspólnego z prawdziwą dobroczynnością, która polega na tym, że nie przestaje się czynić dobra nawet wówczas, gdy nikt za to ci nie dziękuje.

Duszpasterz

There are 1 comments

  1. Cezary Torgalski |

    Czemu na tym portalu, gdzie pełno jest informacji na temat życia kościoła, parafii, itd. nie ma żadnej wzmianki na temat tego, że w parafii Św. Jana Nepomucena wymieniono jednocześnie cały skład księży oprócz ks. proboszcza?
    Wszyscy o tym wiedzą, co niektórzy znają powody, dużo osób plotkuje i dokłada dodatkowe elementy. Czyż nie lepiej przestać chować głowę w piasek i przyznać, że owszem – młody ksiądz się zakochał i odszedł od kapłaństwa? Przecież nikt go za to nie potępia, przynajmniej nie ja, moja rodzina i znajomi. Zdarza się, serce nie sługa.
    Ale myślę, iż parafianom należy się wyjaśnienie. Niektórzy z tych księży nie zagrzali jeszcze dobrze miejsca w naszej parafii, ale na pewno byli lubiani. Nawet ten ksiądz, który się zakochał w kobiecie – był u nas po kolędzie – mam wciąż o nim jak najlepsze zdanie.
    My, parafianie zasługujemy na oficjalny komunikat księdza proboszcza. Nikt nie domaga się szczegółów intymnych, po prostu trzeba przyznać co się wydarzyło i powiedzieć parafianom, żeby modlili się za byłego już księdza.
    To byłoby również okazanie szacunku nie tylko parafianom, ale też pozostałym księżom, których – można się (znowu) domyślać, czemu zmienili parafię.
    Prosimy o odzew księdza proboszcza tak w kościele, jak i tutaj na portalu, gdzie nie brak codziennych relacji z pielgrzymki, życia kościoła, itd.
    Pozdrawiamy i czekamy
    PARAFIANIE ŚW. JANA NEPOMUCENA