Reklama

Refleksje na niedzielę: Skłonni do samousprawiedliwiania się

Słuchając tego fragmentu z Ewangelii większość z nas „sekunduje” raczej celnikowi. Może dlatego, że wolimy z nim bardziej się utożsamiać. Bo on wydaje się być … bardziej sprawiedliwy.

Ale wcale nie musiało tak być. Jako ludzie wierzący nie możemy zapomnieć o ty, że grzech staje się szansą nawrócenia. Grzesznik zawsze jest wspaniałym materiałem na świętego. Tylko jest jeden problem – czy chcę być święty?

Przyglądając się bohaterom dzisiejszego fragmentu z Ewangelii możemy dostrzec dwie duchowości. Pierwszą nazwijmy „autorytarną”. Ona zakłada, że każdy z nas ma jakiś ideał, wzór, który określa nam jakimi mamy być. Taka duchowość wielu ludzi doprowadziła do świętości poprzez nieustanne i wytrwałe dążenie do określonego wzorca postępowania. Z drugiej strony niektórzy nie mogąc osiągnąć go zaczynają udawać „bycie świętymi”. A to jak wiemy jest bardzo niebezpieczne. Czasem grozi nam to, że bardziej zależy na udawaniu niż na autentyczniej przemianie. Wtedy taki człowiek widzi tylko zło dookoła siebie, a gdy nie może sobie z tym poradzić wpada w depresję i załamuje się swoją niedoskonałością. Każdy z nas ma pracować nad swoją świętością na miarę możliwości, ale tak by te możliwości jak najlepiej wykorzystywać.

Druga duchowość to duchowość „nie autorytarna”. W tej już nie szukamy wzorca, ale mamy „odczytywać” to, co Bóg do mówi do nas samych przez to jaki jesteś, przez myśli, uczucia, a nawet ciało. Nasze doświadczenia to jest nasza droga do Boga, choć czasem ona jest bardzo wyboista i trudna. Bóg jest najlepszym „bilardzistą” świata. Bóg nas tak obija w życiu, abyśmy w końcu dotarli do celu. Słuchaj swoich słabości, niech one będą trampoliną do czegoś nowego i wartościowego. Tak jak szczepionka jest po to, aby sprowokować organizm do walki, tak Bóg czasem „ryzykuje” z nami, „prowokuje nas do walki” ale nigdy nas nie opuszcza! Bóg dopuszcza nasze upadki, ale wtedy wszyscy aniołowie „trzymają za nas kciuki w niebie”. Tylko pokorny podejmie pracę nad sobą, a pyszny będzie miał do wszystkich z Bogiem na czele pretensje.

Obie duchowości możemy dostrzec w naszym życiu duchowym. Jakże często jesteśmy zarazem podobni do celnika w życiu i do faryzeusza w świątyni, jeśli jak celnik jesteśmy grzesznikami i jak faryzeusz uważamy się za sprawiedliwych. Ale zawsze unikajmy ciągłego samousprawiedliwiania się, bo wtedy żadna duchowość nie będzie nam potrzebna, bo już tu na ziemi stwierdzimy, że jesteśmy „świętymi” i nawet Sąd Boży tego nie podważy. Dlatego dziś prośmy dla siebie o ducha pokory, bo Bóg pokornym łaskę daję, także tę do wiary i ciągłego nawracania się.

Duszpasterz