Reklama

Tymczasowy „Bolek”

Grzebanie w cudzych życiorysach jest nie tylko polską specyfiką. Media, a w szczególności te, których poziom jest blisko bruku próbują wydobywać na światło dzienne najintymniejsze sprawy ludzi znanych. Często się też zdarza, że później prostują swoje sensacje i przegrywają procesy. Nie dziwię się więc mediom, które dzięki sensacjom próbują budować swoją pozycję aczkolwiek publiczna TVP opłacana póki co jeszcze z publicznych pieniędzy winna się od bruku trzymać z dala. Dziwię się natomiast historykom, którzy za pieniądze podatników uprawiają polityczne hucpy, a na taką hucpą w mojej ocenie zakrawa promocja książki dotyczącej – zdaniem jej autorów – współpracy Lecha Wałęsy z SB.

W tym kontekście należy przypomnieć kilka oczywistych zasad i faktów:
Polska jest, a w zasadzie winna być państwem prawa. W państwie prawa o winie orzeka sąd. Sąd lustracyjny ocenił, że Lech Wałęsa nie był współpracownikiem, a dokumenty, na których widniały jego rzekome podpisy według grafologów je badających zostały sfałszowane. Lech Wałęsa otrzymał z IPN status pokrzywdzonego, co oznacza, że zdaniem IPN nie był współpracownikiem SB.

W tym kontekście należałoby zapytać, cóż to się stało, że kiedyś IPN stwierdził, że L. Wałęsa nie był współpracownikiem SB, a teraz ustami swoich pracowników w tym także szefa Janusza Kurtyki twierdzi zupełnie co innego? Odpowiedź na to pytanie jest dosyć prosta. Po prostu zmieniła się opcja polityczna kierująca IPN i opcja ta Lecha Wałęsy nie lubi.

Moje zdziwienie budzi tutaj zachowanie historyków, którzy na podstawie akt SB chcą odtwarzać historię. Jest oczywiste, że w aktach tych jest wiele fałszywek. Osoba Lecha Wałęsy jako szefa opozycji miała tych fałszywek na pewno więcej niż przeciętny opozycjonista. Szczególnie dużo fałszywek powstało, gdy władza dowiedziała się o zamiarze przyznania mu nagrody Nobla. Dziś jeden z SB – ków mówi, że fałszował kwity na L. Wałęse, inny mówi, że to było niemożliwe. Któremu wierzyć ? Może rzucić los? Prawdopodobieństwo w tym przypadku, czy prawda czy fałsz, będzie dokładnie takie samo.

Jest prawem dziennikarzy, historyków dociekanie prawdy, natomiast ferowanie jednoznacznych wyroków należy do sądów. Kto tej prawdy nie rozumie, nie dorósł do statusu obywatela państwa prawa. Oczywiście może ktoś powiedzieć, że sąd się pomylił lub źle ocenił dokumenty. Niech zatem IPN poczyni starania o unieważnienie wydanego wyroku, a nie orzeka ex cathedra.

Mam nadzieję, że doczekam takiej sytuacji, że IPN będzie urzędem odpolitycznionym, a jego urzędnicy starać się będą dociekać prawdy obiektywnej, a nie prawdy przyjaznej mocodawcom. Jeżeli to nie nastąpi, to po następnej zmianie władz IPN na opcję przyjazną L. Wałęsi,e ponownie okaże się, że „Bolek” to wcale nie L. Wałęsa. Zatem przylepiony tym razem L. Wałęsie status „Bolka” trzeba by było poprzedzić przymiotnikiem „TYMCZASOWY”.

Nie wiem, czy L.Wałęsa coś podpisał czy nie podpisał. Dla mnie był on i jest człowiekiem, który wiele zrobił dla Polski, laureatem nagrody Nobla, osobą, która narażała swoje życie. Bez znaczenia jest w tym przypadku, ilu jego przeciwników kontestuje jego dokonania. Zawsze stałem po stronie pokrzywdzonych i tym razem także staję.

There are 5 comments

  1. Panie Jurku, podaj sobie rękę z Celińskim, Frasyniukiem i spółką. Czy już Pan wstąpił do SLD lub PD? Ja też na Pana głosowałem, tak jak na Wałęsę. Teraz się tego wstydzę.

  2. Niektóre osoby do dzis dobrze żyją dzięki temu, że kiedyś były internowane. Nie dziwię się że nie dopuszczaja do siebie myśli o tym, że ich idol mógł być zdrajcą. Szkoda tylko, że panowie zatraceni w swojej bucie zapomnieli skąd wyszli…

  3. Marcin Kalinowski |

    Pana rozumowanie jest niemal równie proste co argumenty, które pan przytacza i wg mnie nie wnoszą nic nowego do śmiesznej dyskusji z polskich stacji TV- radio i niektórych periodyków. Ale po kolei: 1. „TVP opłacana póki co jeszcze z publicznych pieniędzy winna się od bruku trzymać z dala.” Posuwa się pan daleko oceniając tak nisko TVP, zapominając, nie wiedząc lub nie chcąc wiedzieć, ze w ciągu ostatnich tygodni przewinęła sie przez TV fala PLURALISTYCZNEGO dyskursu na temat potencjalnego „Bolka” i wszelkich konsekwencji jego istnienia. Dziwi mnie natomiast, że tak skąpo, wręcz tendencyjnie traktuje pan media niepubliczne z TVN na czele, które nie kryje się nawet (w zasadniczym nurcie) z godną lepszych intencji obroną byłego prezydenta? 2.Dziwię się (…) historykom, którzy za pieniądze podatników uprawiają polityczne hucpy, a na taką hucpą w mojej ocenie zakrawa promocja książki dotyczącej (…) współpracy Lecha Wałęsy z SB” . – Mam do Pana pytanie: Czy Pan już jest po lekturze książki? Sądząc jednak po dacie publikacji Pana tekstu wnioskuję, że posiada Pan albo zdolności wyjątkowo szybkiego czytania, albo jest Pan manipulatorem, kimś na wzór gawędziarza – erotomana. Proszę wskazać, w którym miejscu historycy uprawiają hucpę oraz jakie metody badawcze budzą Pana niepokój? Jeżeli nie potrafi pan odpowiedzieć na o pytanie, proszę nie robić ludziom wody z mózgu. Ponadto jakimi przesłankami kierował się Pan sugerując, że książka jest wynikiem politycznego zamówienia? 3. Polska jest, a w zasadzie winna być państwem prawa. W państwie prawa o winie orzeka sąd. Sąd lustracyjny ocenił, że Lech Wałęsa nie był współpracownikiem, a dokumenty, na których widniały jego rzekome podpisy według grafologów je badających zostały sfałszowane. Lech Wałęsa otrzymał z IPN status pokrzywdzonego, co oznacza, że zdaniem IPN nie był współpracownikiem SB. Proszę mi powiedzieć co ma piernik do wiatraka? Właśnie dlatego ,że żyjemy (powinniśmy) w państwie, jak to pan ładnie powiedział, prawa, zatem, jeżeli są jakiekolwiek przesłanki (w wywiadzie w TV jeden z historyków – autorów zarzekał się, że w procesie lustracyjnym pominięto wiele ważnych dowodów, ponadto były działacz Gwiazda wielokrotnie był odrzucany przez polskie sądy, które nie pozwoliły mu wnieść nowej dokumentacji do sprawy Bolka) do podważenia wyroku sądu, nawet po 100 latach, powinny zostać ujawnione. Czy skazanie patriotów polskich w czasach stalinizmu jest oznaką ich ostatecznego potępienia? 4.”Po prostu zmieniła się opcja polityczna kierująca IPN i opcja ta Lecha Wałęsy nie lubi.” Ta argumentacja jest zbyt prosta. Proszę sobie założyć, że mogła zajść taka sytuacja, w której czołowe miejsca w IPN opuścili zwolennicy Lecha W. Czy go bronili przed dokumentami przeszłości? Tego nie wiem i jeżeli młodzi historycy mają świeże materiały, to chwała im za to, że dzięki nim możemy wiedzieć coś więcej nie tylko na temat Bolka, ale i czasów późnego Gomułki i wczesnego Gierka. 5.”Oczywiście może ktoś powiedzieć, że sąd się pomylił lub źle ocenił dokumenty. Niech zatem IPN poczyni starania o unieważnienie wydanego wyroku, a nie orzeka ex cathedra”. No właśnie, tylko w którym miejscu IPN zajął stanowisko, że L.W. był TW na początku lat osiemdziesiątych? Proces lustracyjny oparty był o oskarżenia wobec Wałęsy o okres działalności Solidarności w przededniu przełomu lat 70 i 80. Tematyka czasów pogrudniowych jest pomijana i to ona jest celem pracy historyków. 6. Mam nadzieję, że doczekam takiej sytuacji, że IPN będzie urzędem odpolitycznionym, a jego urzędnicy starać się będą dociekać prawdy obiektywnej, a nie prawdy przyjaznej mocodawcom. Wszystko to co Pan mówi jest piękne, ale tylko w teorii, skądinąd wiadomo, że nawet pies ma poglądy polityczne i nie ma szans, aby człowiek, tym bardziej świadomy swoich doświadczeń i wiedzy działał w oderwaniu od nich. W dalszej części mówi Pan, że urzędnicy mają dociekać prawdy obiektywnej. Wydaje mi się, i z pewnością Pan nie zaprzeczy, że pisze Pan po prostu pod tezę, którą tak krytykuje. Proponuję najpierw przeczytać książkę, a następnie dyskutować o jej walorach i niedociągnięciach, wadach… 7.Jeżeli to nie nastąpi, to po następnej zmianie władz IPN na opcję przyjazną L. Wałęsi,e ponownie okaże się, że „Bolek” to wcale nie L. Wałęsa. Zatem przylepiony tym razem L. Wałęsie status „Bolka” trzeba by było poprzedzić przymiotnikiem „TYMCZASOWY”” A może w ogóle usuńmy ze słownika słowo Bolek, rodzice będą mieli mniejszy problem z nadawaniem imion… 8.Nie wiem, czy L.Wałęsa coś podpisał czy nie podpisał. Dla mnie był on i jest człowiekiem, który wiele zrobił dla Polski, laureatem nagrody Nobla, osobą, która narażała swoje życie. Bez znaczenia jest w tym przypadku, ilu jego przeciwników kontestuje jego dokonania. Zawsze stałem po stronie pokrzywdzonych i tym razem także staję. Nie wie Pan, ale pewnie mówi, że praca historyków to hucpa. Czy ktoś poważny, nawet największy wróg Wałęsy kwestionuje jego dokonania z czasów początku lat 80-tych? Oczywiście, że nie. Bo Lechu to chłop, który scalił zakompleksiony ruch opozycyjny, przynajmniej na kilka lat. Pytanie jednak, czy ma już za życia stać się pomnikiem, nawet jeżeli budzi pewne wątpliwości? Wałęsa mógł zbłądzić i w żaden sposób to nie zmieni mojej oceny o nim, o jego dokonaniach z lat 80-tych. Dlatego proponuję wziąć cokolwiek na wstrzymanie, wieczorną lekturę i spojrzenie na historię z dystansem.

  4. A ja proponuję przeczytać, powściągając emocje, książkę Pawła Zyzaka, a w niej przytoczony wiersz autorstwa barda Solidarności Jacka Kaczmarskiego.