Reklama

Nowe studium – dyskusja i przełożenie głosowania uwag

Na listopadową sesję Rady Miasta Bochnia zaplanowano pierwotnie głosowanie uwag do powstającego nowego studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Temat wciąż wzbudza jednak kontrowersje, a procedurę głosowania przeniesiono na styczeń. 

„Rozstrzygnięcie uwag do Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Gminy Miasta Bochnia” – ten punkt obrad miał zapewnić poczynienie kolejnego kroku do realizacji nowego studium, a w dalszych następstwach przyspieszyć procedurę tworzenia kolejnych miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Pod głosowanie przygotowano łącznie 362 uwagi, z czego 72 zaproponowano do głosowania blokowo, a 290 indywidualnie. Jak poinformował przewodniczący komisji gospodarki komunalnej i ochrony środowiska Marek Bryg, większość z tych uwag dotyczyło spraw powielanych w innych uwagach i dzięki pracom komisji udało się umożliwić stosunkowo sprawną formułę głosowania. Podziękował również architekt miejskiej Jolancie Pawlus oraz wiceburmistrzowi Gustawowi Korcie za dobrą współpracę i pozostawanie po godzinach, by wraz z komisją móc jak najsprawniej rozpatrzyć uwagi nieuwzględnione przez burmistrza lub uwzględnione tylko częściowo.

Najwięcej z poddanych pod głosowanie uwag dotyczyło osiedla Smyków, którego reprezentanci obecni byli na sali obrad. W ich imieniu głos zabrała radna Zenona Banasiak – przewodnicząca zarządu osiedla Smyków:

W tych naszych uwagach nie prosimy o wiele. Prosimy o to, by mieszkańcy mogli godnie żyć i żebyśmy mogli mieszkać w tych terenach, w których mieszkamy już od x lat. Prosimy tylko o to, żeby nie zmieniać terenów oznaczonych U na inne symbole np. I1. Zmiana tych terenów naprawdę komplikuje życie nie tylko mieszkańców Smykowa, ale i mieszkańców całej Bochni. 

Na koniec poprosiła o udzielenie głosu obecnemu na sali mecenasowi dr. nauk prawnych Tomaszowi Jezierskiemu, reprezentującemu postulaty mieszkańców Smykowa. Przewodniczący Rady Bogdan Kosturkiewicz nie przychylił się jednak do tej prośby: Postanowiliśmy tutaj z panem wiceprzewodniczącym (radnym Krzysztofem Sroką – przyp. red.), że jeżeli chcemy sprawnie przeprowadzić obrady tej sesji, to mieszkańcy będą mogli zabrać głos dopiero w części wnioskowej (wolne wnioski w ostatnim punkcie porządku obrad – przy. red.). Miało to związek z bardzo dużą liczbą przybyłych na sesję mieszkańców, którzy szczelnie wypełnili salę obrad.

Po chwili swoje uwagi do sposobu przygotowania i procedowania projektu studium zgłosił radny Jerzy Lysy, który zauważył, że w dostępnych na tabletach materiałach do sesji brakuje chociażby wniosków składanych przez niego samego podczas prac komisji. Apelował, by dać czas urzędnikom i projektantom, a z radnych nie robić maszynek do głosowania. W związku z tym złożył wniosek o zdjęcie tego punktu z porządku obrad, skierowanie go ponownie do pracy w komisji i powrót do procedowania uwag dopiero w styczniu. W związku z powyższym przewodniczący Bogdan Kosturkiewicz zarządził przerwę, po której głos zabrał ponownie radny Marek Bryg. Zaznaczył, że radni mieli dwa miesiące na zapoznanie się z uwagami i nie można nic zarzucić w tej kwestii mu i komisji. W trybie ad vocem odpowiedział były wójt Gminy Bochnia zaznaczając, że w żaden sposób nie chciał podważyć decyzji i działań przedmówcy oraz kierowanej przez niego komisji. Tym samym podtrzymał swój wniosek o przełożenie głosowania argumentując:

(…) jak studium, proszę Państwa, było wykonywane od sześciu lat, to jeszcze dwa miesiące nikogo nie zbawią. 

Podobny wniosek zgłosiła radna Zenona Banasiak, zauważając, że sytuacja ta świadczy, iż nie ma jeszcze wypracowanego w tej sprawie kompromisu. Wniosek został zatwierdzony w głosowaniu (11 głosów za, 7 przeciw, 3 wstrzymujących się). Tym samym Rada Miasta pochyli się nad uwagami do studium najwcześniej po Nowym Roku.

Nie był to jednak koniec dyskusji w tej sprawie, bowiem w wolnych wnioskach głos zabrał wspomniany wcześniej dr Tomasz Jezierski oraz dr Ewelina Kumor-Jezierska. Poruszyli kwestię zagrożenia związanego ze zmianą oznaczeń działki zajmowanej przez jedną z prywatnych spółek i możliwą kulminacją negatywnego oddziaływania w rejonie osiedla Smyków. Zarzuty odpierała radczyni prawna reprezentująca spółkę oraz urzędnicy powołując się na decyzje sądowe i urzędowe. Temat pozostał otwarty i tylko tymczasowo oddalony przez przewodniczącego Rady, który zachęcał do zorganizowania spotkania na poruszane kwestie przy innej okazji. Z pewnością będziemy powracać do tego dyskursu.