Reklama

Jerzy Lysy wyjaśnia sprawę finansowania budowy kanalizacji

Poniżej zamieszczamy oświadczenie Jerzego Lysego w sprawie listu otwartego zamieszczonego tutaj. Sprawa dotyczy sposobu finansowania budowy kanalizacji na terenie gminy Bochnia.

„Jakiś dziwny pan M.z Buczyny opisał rzekome krzywdy, których mieszkańcy doznali od gminy Bochnia poprzez stosowany przez 20 lat system realizacji i rozliczeń inwestycji kanalizacyjnych, w czasie gdy pełniłem funkcję wójta gminy.

Kwestionowana przez niego metoda polegała na tym , że gmina płaciła za projekty i prace budowlane przy realizacji sieci głównych (obowiązek ustawowy gminy) oraz przyłączy domowych (obowiązek mieszkańców). Gmina budowała całość kanalizacji: oczyszczalnie, przepompownie , sieci główne i przyłącza. Koszty przyłączy były sumowane (ich wartość wahała się od 30 do 15 % wartości całej inwestycji wiejskiej)  a następnie dzielone przez ilość uczestników, którzy wpłacali tak wyliczone , jednakowe(!) kwoty, które pobierano w ratach po podpisaniu umowy cywilnej z UG. Pan M. nie chciał napisać, że co było przyczyną przyjęcia takiego sposobu rozliczania inwestycji kanalizacyjnych.

Otóż 20 lat temu przyjęliśmy, że większość mieszkańców na wsi posiada budynki położone kilkadziesiąt a nawet kilkaset metrów od projektowanych głównych kolektorów. Zgodnie z ustawą o zaopatrzeniu w wodę i kanalizację, koszt projektowania i wykonania przyłącza ponosi obywatel.

Tak więc np. przyłącz o dł. 100 m to koszt:

– mapka do projektowania 500 zł

– projekt przyłącza    800 zł

– wykonanie  przyłącza o średnicy 150mm ( robocizna + sprzęt + materiał)  120 zł/ 1m x 100 m = 12 000 zł

– inwentaryzacja powykonawcza 300 zł

——————————————————

łącznie             – 13 600 zł
Dla przyłącza o dł. 20 m ten koszt wyniósłby odpowiednio 500 + 800 + (120 x 20 ) + 300 = 4000 zł

Dlatego we wszystkich (!) wsiach gminy Bochnia mieszkańcy na zebraniach wiejskich zgodzili się na solidarne rozliczanie inwestycji w takiej samej wysokości opłat – bez względu na odległość ich budynku od sieci głównej (można to sprawdzić w protokołach z zebrań). Chodziło o to, aby nie wykluczać z kanalizacji właścicieli odleglejszych zabudowań. Były 2 tego przyczyny – pierwsza: solidarność sąsiedzka, druga: obawa,że wyeliminowanie sporej część domów uczyni inwestycję zbyt drogą, ekonomicznie nieuzasadnioną.Gmina zrzekła się w tych przypadkach z naliczania mieszkańcom opłaty adiacenckiej.

Dziwny pan M. z Buczyny  opisując swój przypadek zapomniał(?) napisać, że jego dom położony jest tuż przy sieci kanalizacyjnej, czyli problem jego nie dotyczy. a on sam straciłby finansowo na takim rozliczeniu. Na szczęście większość mieszkańców nie myślała tak egoistycznie  i godziła się na „dopłacenie” do zwiększonych kosztów przyłączy do sąsiadów mieszkających w odleglejszych domach.

Niestety rozwiązanie, mimo że funkcjonowało przez 15 lat(!) i pozwoliło wykonać kanalizację w 70% (!) zabudowań na terenie gminy wiejskiej(!), zostało oprotestowane przez kilka osób do Wojewody( który wcześniej przez kilka lat w ramach nadzoru prawnego nie wnosił zastrzeżeń do gminnej uchwały).Tym razem ówczesny Wojewoda Miller literalnie potraktował zapisy ustawy i skierował sprawę do WSA ( potem NSA) a sąd administracyjny nakazał zaprzestać tej „urawniłowki” i zobligował gminę każdorazowo do indywidualnego naliczania opłat adiacenckich. Wg sądu opłata za przyłącz to indywidualny problem  mieszkańca.

 Postanowienie to powinien wykonywać obecny wójt, który jednak (zgodnie ze swoją obietnica sprzed 4 lat) powinien oddać ludziom ich wkłady na kanalizację.I tu jest problem. W stosunku do 6 mieszkańców Gawłowa, którzy sądownie postanowili wyegzekwować swoje pieniądze( ok. 2800 zł od domu) i wygrali sprawy w sądzie, wójt Bzdek zastosował ordynarny odwet finansowy gdyż nakazał im zwrot kosztów za przyłącza kanalizacyjne, które  kiedyś do ich domów wykonywała gmina. Wyliczone przez M.Bzdeka kwoty opiewają na 7-8 tysięcy , a „rekordowa opłata” wynosi ok. 10000 zł.Przy okazji potwierdził więc słuszność naszych obaw, źe wg obowiązujących przepisów nie wszystkich ludzi na wsi będzie stać na kanalizację.

Potem wielokrotnie M.Bzdek przestrzegał  na zebraniach, że gdyby ktoś jeszcze próbował sądownie dochodzić od gminy swoich wkładów na kanalizację to musi się liczyć z obciążeniem go przez gminę kosztem wykonanego w ramach inwestycji przyłącza, którego wartość w wielu przypadkach jest kilka razy(!) większa od wniesionej opłaty.

Jak widać , pan M. próbuje na wiosnę zaistnieć w regionie jako przedstawiciel Partii Wiosna i liczy na to, że media lokalne  podejmą temat. Ale ciekawe co ten pan ma do powiedzenia swoim sąsiadom i innym mieszkańcom gminy Bochnia, którym oddał tzw. niedźwiedzią przysługę. Czy w ich imieniu będzie domagał się, aby wójt Bzdek oddał im pieniądze wpłacone kiedyś dobrowolnie do gminnej kasę ? I co zrobi pan M. gdy M.Bzdek będzie znowu mieszkańcom wystawiać rachunki za przyłącza, w większości dużo droższe niż kwestionowana wpłata?

Na kilometr widać, że temu dziwnemu panu M. wcale nie chodzi o dobro ludzi lecz o wywołanie szumu przedwyborczego.

Z poważaniem

Jerzy Lysy”