Reklama

Nagrał swój rajd BMW przez Łapczycę, teraz stanął przed sądem

Mężczyzna, który pod koniec maja jechał przez Łapczycę z prędkością 147 km/h, stanął przed sądem. Przypomnijmy, kierowca czarnego BMW zarejestrował swój wyczyn kamerką, a potem umieścił film w internecie.

Policja ustaliła, że do zdarzenia doszło 30 maja br. około godziny 18.50. Na nagraniu widać, jak kierowca BMW mknie jadąc od strony Bochni w kierunku Łapczycy. W pobliżu zakładu wulkanizacyjnego o mało nie zderzył się z wyjeżdżającym z drogi podporządkowanej volkswagenem. Uniknął wypadku odbijając w lewo i ścinając znak drogowy na chodniku. Sprawca usunął filmik z internetu, jednak zdążyły powstać kopie, które doprowadziły policjantów na trop 26-latka z powiatu wielickiego.

Policja przedstawiła mu pięć zarzutów, Jakub K. częściowo przyznaje się do winy, kwestionuje jednak wartość dowodową filmiku.

Filmik, który miał być, albo jest dowodem w sprawie, de facto z tego co się orientowałem, nie może być dowodem w sprawie, bo nie pochodzi z oryginalnego nośnika. Został kilkakrotnie poprzerabiany, na pewno jest tam zastosowanych kilka tricków komputerowych, których nie jestem w stanie wyjaśnić. Na pewno filmik jest przyspieszony, na pewno jest płynniejszy ze względu na to, że samochód który posiadałem był obniżony, a tym samym był sztywny. Na tym filmiku widać, jak on „pływa”, jakby miał miękkie zawieszenie. W tym momencie to nie jest miarodajne, osobiście twierdzę, że ten filmik nie powinien być dowodem w sprawie – powiedział przed sądem obwiniony.

Jakub K. przyznał się do przejazdu przez skrzyżowanie na czerwonym świetle oraz do wjazdu na wyłączony z ruchu fragment drogi. 26-latek nie przyznał się natomiast do utraty panowania nad pojazdem i spowodowania zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym, nie przyznał się też do przekroczenia w terenie zabudowanym prędkości 95 km/h, a także do przejeżdżania przez podwójną linię ciągłą.

Wyrok na razie nie zapadł, sąd zdecydował o wezwaniu na świadka biegłego.