Reklama

Burmistrz splatformiał, starosta spisowiał?

Ostatnie wypowiedzi burmistrza Bochni (członka PiS) podkreślające nienaruszalność własności prywatnej bardziej pasują do programu Platformy Obywatelskiej. Z kolei wypowiedź starosty z PO, iż nieprzychylna recepcja projektu logotypu powiatu przez społeczeństwo to wina mediów, bardziej pasuje do retoryki PiS, a konkretniej Jarosława Kaczyńskiego.

W pierwszym roku rządów burmistrz Bochni Bogdan Kosturkiewicz świetnie wpisywał się w pisowski paradygmat. Były aluzje do mediów, podczas jednej z sesji rady miejskiej owoce pracy dziennikarzy stały się przedmiotem prezentacji multimedialnej, a sami dotyczący musieli odpowiedzieć na przypierające do muru pytania burmistrza. 27 lutego br. Bogdan Kosturkiewicz wypowiedział zdanie, które zdradza jego przekonania bliższe innej opcji politycznej. Na pytanie, co myśli o propozycji radnego Macieja Fischera, który postuluje, aby ujednolicić szyldy i reklamy w otoczeniu płyty rynku, odparł: Generalnie jestem przeciwnikiem tego, aby ingerować we własność prywatną. Myślę, że te czasy mamy już za sobą.

Przywiązanie do prawa własności prywatnej było szczególnie jaskrawo promowane przez Donalda Tuska i PO podczas ostatniej kampanii wyborczej. Z kolei to pisowska argumentacja piętnowała oligarchów, demaskowała układy etc.

Co ciekawe, teraz aluzje do dziennikarzy zaczyna kierować starosta Jacek Pająk. Podczas ostatniej sesji poproszony o komentarz do zmiany porządku obrad (logo samorządu miało być przedmiotem głosowania, stało się zaś jedynie obiektem prezentacji i dyskusji), Jacek Pająk tłumaczył tę zmianę następująco: Media nie wykazały wystarczającej odpowiedzialności w informowaniu społeczeństwa o założeniach merytorycznych tego loga, w związku z tym wytworzyła się niewłaściwa informacja dla mieszkańców powiatu bocheńskiego odnośnie założeń merytorycznych, briefu tego loga – mówił polityk PO.

Czy obie sytuacje są incydentalne jedynie, czy może są symptomem głębszej przemiany mentalnej obu polityków? Czas pokaże. Czy już teraz należy szukać przyczyn takiego stanu rzeczy np. w osobach zastępców obu dostojników? (Burmistrza z PiS-u zastępuje Gustaw Korta, który startował z listy PO, z kolei starostę z PO zastępuje Tomasz Całka, który do rady powiatu wszedł z listy PiS.) A może nasze spostrzeżenia są sygnałem, że na poziomie samorządu wielka polityka nie znajduje zastosowania?