Reklama

Około 130 dzieci w Bochni bez przedszkola?

Kilka dni temu zakończyła się pierwsza rekrutacja do bocheńskich przedszkoli. Do tej pory nie wiadomo dokładnie ile dzieci zostało przyjętych do bocheńskich przedszkoli. Dlaczego rekrutacja maluchów w Solnym Grodzie tak długo trwa?

Powód jest prosty. Zdarzają się wypadki, że w pierwszej rekrutacji zostały przyjęte do przedszkola dzieci, które nie mieszkają na terenie miasta. Musimy więc sprawdzić wszystkie karty, ponieważ takich dzieci nie możemy przyjąć. Zatem dane, które obecnie posiadamy są niepewne, mogą się zmienić i to nawet bardzo – tłumaczy Dorota Palej – Maliszczak, dyrektor Miejskiego Zespołu Edukacji w Bochni. – Dzisiaj mogę jedynie powiedzieć, że nie przyjęto 57 dzieci w wieku 3 lat. Więcej danych nie możemy w tej chwili podać – dodaje.

Jednak jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie ze źródeł zbliżonych do Urzędu Miejskiego we wszystkich grupach wiekowych nie zostało przyjętych około 130 przedszkolaków.

Sprawę mają wyjaśnić konsultacje dyrektorów placówek z rodzicami. – Dyrektor zwraca się do rodziców o uzupełnienie wszystkich dokumentów oraz o potwierdzenie miejsca zamieszkania. Musi także dać im czas na dopełnienie wszystkich formalności. Dlatego tak długo to trwa – mówi dyrektor Miejskiego Zespołu Edukacji.

Dodatkowo dzisiaj rozpoczynają się w przedszkolach spotkania z rodzicami – Dyrektorzy miejskich placówek będą namawiać rodziców, aby zapisali pięciolatki do oddziałów przedszkolnych a sześciolatki do klas I. Tak naprawdę od tych spotkań i decyzji rodziców będą zależały końcowe wyniki rekrutacji – dodaje Dorota Palej – Maliszczak.

Spotkania w przedszkolach maja zakończyć się w przyszłym tygodniu. – Ostateczne wyniki będą znane tak naprawdę na początku września. Radziłabym rodzicom poczekać, bo często zdarza się, że na początku roku szkolnego rodzice rezygnują, bo na przykład dziecko choruje lub ma problemy z zadomowieniem się w przedszkolu. Wtedy wolne miejsca zajmują dzieci z list rezerwowych – wyjaśnia dyrektor Miejskiego Zespołu Edukacji.

There are 10 comments

  1. i co roku to samo. Walka o przedszkole. Wszyscy narzekają że jest mało dzieci a gdy już są to z wszystkim jest problem. Jestem ciekawa na jakiej zasadzie zostanie zweryfikowane miejsce zamieszkania rodziców. Z tego co ja pamiętam to gdy zapisywałam dziecko do przedszkola to mi go nie przyjęto pomimo tego że oboje pracujemy i mieszkamy w Bochni. Natomiast przyjęto dziecko, którego matka siedziała w domu na wychowawczym z młodszym dzieckiem i najwidoczniej chciała mieć spokój od starszego.
    Czy tak trudno przewidzieć ile dzieci może chcieć pójść do przedszkola i utworzyć dodatkowe oddziały? Z reguły jest tak że mamy jeden oddział trzy latków, jeden czterolatków i pięciolatków a sześciolatków czasami dwa oddziały.
    Trzeba się nieźle nakombinować żeby dziecko dostało się do przedszkola

  2. każde dziecko ma prawo pójść do przedszkola bez względu na to czy jego rodzice pracuja czy nie. Żadna babcia ani niania nie zastapią rozwoju młodziutkiego pokolenia. Poprzez pobyt w przedszkolu dziecku ksztłatuje sie osobowość uczy sie zasad i kultury.Dzieci nie przyjęte do przedszkoli sa naprawde bardzo pokrzywdzone.Nieważne czy matka dziecka siedzi na wychowawczym, przecież wychowawcze trwa 3 lata a później wraca do pracy a dziecko idzie do przedszkola.Poza tym nie każdy ma alternatywe aby dzieckiem opiekowała się babcia lub inna osoba, a przedszkole daje taka mozliwość żeby pójść i poszukać pracy, bo wiemy, że zostawiamy dziecka pod dobrą opieka i nie musimy sie martwić.Naprawde szkoda dzieci, które z formalnych przyczyn nie dostały się do przedszkoli, a formalna przyczyna jest to, że poprostu jest za mało oddziałów. Dobrze by było żeby powstały nowe oddziały i dzieci byłyby zadowolone i ludzie którzy dostali by prace.

  3. a jak sie ma wtyki to i dwulatki były przyjmowane, tylko później na tym cierpiała reszta dzieci bo opiekunka grupy musiała nosić na rękach tego maluszka i nie miała jak zajmować się resztą…

  4. Napewno nie opiekunka tylko pomoc nauczyciela. Bo taka osoba jest zatrudniana u maluchów. 2.5 latki też mają prawo chodzić do przedszkola jeżeli są w nim miejsca. Zastanawiające, że tak bardzo oczekuje się indywidualizacji w pracy z dziećmi a jak jakieś płacze (co u maluszków jest normą) i weźmie sie go z litości na ręce to jest to źle odbierane. Zastanów się agi a potem coś pisz. Pozdrawiam.

  5. może na wsi jest i dużo miejsc tylko pytam się dla kogo? skoro przedszkola czynne są w godzinach 8-13????(przyp. choćby Gorzków) choćby nie wiem jak się gimnastykować -nie da się zostawić dziecka…
    Twierdzę że dla naszych władz rodzice i dzieci w wieku przedszkolnym to obywatele drugiej kategorii. Ważniejsza jest hala i galeria niż dodatkowy oddział…skandal

  6. z przedszkolami gmina prowadzi socjalistyczną politykę , każdy rodzic może zapisać swoje dziecko do przedszkola a przedszkole jest prawie w każdej wsi. czytałam że za miejsce pobierają połowę tej opłaty co w mieście.
    wójt może płacić ciężkie miliony na przedszkola a nasz burmistrz – nie ! woli powtarzać jaka ta gmina jest uboga a miasto bogate. to w mieście władza pachnie mizerią – przede wszystkim intelektualną . ale kryzys finansowy przyjdzie szybko gdy zaczną się spłaty kredytów na halę i kn-2

  7. NA WSI PŁACI SIĘ POŁOWĘ MNIEJ TO PRAWDA!!!!!!! A DRUGA STRONA PRAWDY????? TO FAKT ŻE TE PRZEDSZKOLA CZYNNE SĄ 5 A NIE 10 GODZIN DZIENNIE I CZEŚĆ.

  8. policz sobie:u nas jest czynne od 7.oo do 15.3o czyli 8,5 godziny, i nie opowiadaj głupot !!!
    zazdrość was zżera i tyle !!!