Reklama

Czarny protest w Bochni. Zdjęcia

Bochnia podobnie jak wiele innych miejscowości w Polsce stała się miejscem protestów przeciwko werdyktowi trybunału Konstytucyjnego zaostrzającego prawo aborcyjne w Polsce.

Pomysły na to, aby istniejący od roku 1993 kompromis naruszyć – zaostrzając bądź też liberalizując przepisy – pojawiały się w Polsce cyklicznie. Mimo, że głos w tej sprawie zabierał między innymi Lech Kaczyński, który proponował nie zmieniać ustalonego w pierwszej połowie lat 90-tych kompromisu. W roku 2016 akcję „Stop aborcji” zainicjowała Kaja Godek, która zebrała około 500.000 podpisów poparcia pod projekt nowej ustawy (równolegle ponad 200.000 podpisów zebrał projekt liberalizujacy przepisy „Ratujmy Kobiety”).

W minionym tygodniu Trybunał Konstytucyjny uznał, że obowiązujące przepisy dotyczące tzw. aborcji eugenicznej (dopuszczenie aborcji na podstawie między innymi badań prenatalnych i wynikającego z nich dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu) za niezgodne z ustawą zasadniczą.

Sędziowie TK wskazywali, że Konstytucja RP gwarantuje każdemu człowiekowi prawną ochronę życia oraz, że wszelkie ograniczenia w korzystaniu z praw może następować wyłącznie w ustawie oraz, że ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw, a sędzia sprawozdawca dodał, że Trybunał podtrzymuje stanowisko, zgodnie z którym życie ludzkie jest wartością w każdej fazie rozwoju.

W ten sposób po ponad trzech latach finał znalazł zainicjowany przez środowiska pro-liferów proces mający na celu zmianę przepisów aborcyjnych. 

W niedzielę 25 października w Bochni przed siedzibą biura poselskiego posła na Sejm RP – Stanisława Bukowca rozpoczął się protest przeciwko wyrokowi Trybunału, w którym udział wzięło kilkuset uczestników. W przeciwieństwie do wstydliwych wydarzeń z innych miast w Polsce, w których między innymi doszło do uniemożliwienia, przez stworzone ad hoc straże, wejścia do kościołów protestującym czy też z drugiej strony profanowanie uroczystości kościelnych przez przeciwników zaostrzenia przepisów, w Solnym Mieście było stosunkowo spokojnie.

Protestujący, którzy przynieśli ze sobą liczne transparenty, kierowali niechętne, często wulgarne, hasła pod adresem obozu rządzącego, Kai Godek oraz Kościoła Katolickiego (kapłanów oraz katolików).

Uczestnicy zgromadzenia przeszli następnie ulicami Jana Matejki i Bernardyńską, obok Bazyliki św. Mikołaja, aż pod pomnik Leopolda Okulickiego, gdzie po kolejnym wykrzyczeniu haseł antyrządowych i antykościelnych, protest się zakończył.