Reklama

„Primum non nocere” versus „O tempora, o mores” czyli Mariusz Zając odpowiada Ludwikowi Węgrzynowi.

W ubiegłym tygodniu portal bochnianin.pl opublikował list otwarty Ludwika Węgrzyna. Były starosta odniósł się w nim do wypowiedzi radnego powiatowego – Mariusza Zająca – na temat genezy Zakładu Opiekuńczo -Leczniczego w Bochni. 

 

Przypomnijmy, 30 listopada, w nadszybiu Kopalni Soli w Bochni odbyła się konferencja prasowa, podczas której poruszony został temat pomocy finansowej dla bocheńskiej Kopalni Soli, ale również wsparcia rządowego dla samorządów w ramach Funduszu Inwestycji Lokalnych. Jednym z obszarów wsparcia centralnego, o który zabiegali bocheńscy samorządowcy oraz parlamentarzyści: senator Włodzimierz Bernacki oraz poseł Stanisław Bukowiec.

 

W trakcie konferencji głos zabrał radny powiatowy Mariusz Zając. Wsparcie dla budowy ZOL w Bochni jest bardzo istotne. To instytucja, która ma dbać o zdrowie i życie mieszkańców powiatu bocheńskiego, ale i nie tylko – powiedział. Przyznał, że wsparcie rządowe ważne jest zwłaszcza w kontekście kwoty, którą pochłonie budowa ZOL, czyli ponad 20 milionów złotych. Dodał wówczas: Aby można było pozyskać pieniądze trzeba było zadziałać wcześniej. Z inicjatywy radnych Prawa i Sprawiedliwości powiatu bocheńskiego poprzedniej kadencji wyszła inicjatywa zbudowania ZOL w Bochni. Wtedy ruszył temat znalezienia miejsca, które znaleźliśmy pozwolenia na budowę, projektu. Wszystko zostało skonstruowane w taki sposób, że dzisiaj mając środki finansowe możemy zacząć inwestycję – powiedział ZającZapis konferencji można obejrzeć TUTAJ.

Dodajmy również, że 8 grudnia premier Mateusz Morawiecki poinformował o przyznaniu środków dla samorządów w ramach Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych. Część z nich trafiła do powiatu bocheńskiego, w tym 2 miliony złotych na oczekiwaną budowę Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego w Bochni (o czym pisaliśmy TUTAJ).

Ludwik Węgrzyn zarzucił radnemu Zającowi „bezczelne kłamstwo” jakim miało być przypisywanie idei budowy ZOL radnym Prawa i Sprawiedliwości poprzedniej kadencji. Stwierdził, że jego tematem wiodącym, podczas sprawowania funkcji starosty, było przygotowanie, przy współpracy ze Szpitalem Powiatowym, zakładu opiekuńczo-leczniczego. Dodał także, że rola PiS – koalicjanta w Radzie Powiatu i Zarządzie Powiatu – polegała na poparciu pomysłu, w którym wiodącą rolę odgrywać miał współrządzący w powiecie klub radnych Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz on sam – starosta Ludwik Węgrzyn. Przyznał także, iż do końca roku 2017, przygotowanie inwestycji możliwe było dzięki wytężonej pracy dyrektora Szpitala – Jarosława Kyci i podlegających mu służb oraz komórek zajmujących się inwestycjami w starostwie powiatowym. Ludwik Węgrzyn podkreślił również, że inwestycję ZOL stawiałem i nadal stawiam jako najważniejsze dla mieszkańców zadanie, dające bezpieczeństwo ludziom potrzebującym takiej specjalistycznej pomocy oraz opieki hospicyjnej.

List do redakcji starosta zakończył  indywidualnymi wycieczkami pod adresem Mariusza Zająca kończąc swoją wypowiedź cytatem Cycerona: „O czasy, o obyczaje” (O tempora, o mores)

Dzisiaj do naszej redakcji wpłynął list otwarty radnego Mariusza Zająca, będący odpowiedzią na zarzuty Ludwika Węgrzyna.

Primum non nocere

(z łac. „po pierwsze nie szkodzić”)

Ze zdumieniem przeczytałem list otwarty Pana Ludwika Węgrzyna. Sama intencja tej wypowiedzi z politycznego punktu widzenia wydaje się być oczywista: oczernić, ośmieszyć i przywłaszczyć nie swoje zasługi. Ta metoda wywodząca się z czasów komunistycznych była i niestety nadal jest skutecznie stosowana przez ludzi tamtej nomenklatury.

Nie tyle zaskoczyła, co jednak rozczarowała mnie forma przekazu, która najdelikatniej ujmując daleka jest od przyjętych zasad sporu politycznego. Pan Ludwik Węgrzyn z racji pełnionych funkcji publicznych w przeszłości, powinien posiadać umiejętność wypowiadania się w sposób nieujmujący godności człowieka, bez względu na swoją przynależność czy sympatie polityczne. Tym bardziej, że trzymając się terminologii okrętowej – p. Ludwik jest już „za burtą.”

Zarzucanie mi kłamstwa jest zwyczajnie karygodne, szczególnie jeśli autorem tego zarzutu jest P. Ludwik Węgrzyn, który ma w swojej przeszłości ciemne karty. Na tyle ciemne, że przypisanie mu prawdomówności może nastąpić tylko po dogłębnej weryfikacji.

W głośnej sprawie „Tankowni”, do tej pory nie wyjaśnił mieszkańcom jak to się stało, że raz był zdrowy, a następnie, kiedy przyszło stanąć przed Sądem czy Prokuraturą, to nagle zdrowie to tracił.

Oceniając umiejętności Pana Ludwika Węgrzyna na tle sprawy „Tankowni”, gdzie obiekt powstał na terenach zielonych przypuszczam, że Pan Ludwik Węgrzyn byłby nieoceniony w dążeniu do powstania Zakładu Opiekuńczo Leczniczego, ale tylko pod jednym warunkiem, gdyby obiekt miał być wybudowany w miejscu wyłączonym spod zabudowy. Tu faktycznie były starosta ma nieocenione doświadczenie.

Co do meritum sprawy, przypomnę tylko Ludwikowi Węgrzyn, co może umknęło jego uwadze, jak sprawy się miały w poprzedniej kadencji:

Pełniąc w poprzedniej kadencji funkcję Przewodniczącego Klubu Radnych PiS na sesji Rady Powiatu w 2016 r. przedstawiłem stanowisko klubu, w którym zawarta była inicjatywa rozpoczęcia budowy ZOL-u w Bochni, następnie ta inicjatywa została poparta przez koalicjanta (PiS – PSL) i Radę.

Jasnym jest, nie tylko dla mnie, że Pan Ludwik Węgrzyn przebywając obecnie na emeryturze, swoją zgorzkniałość związaną z brakiem wpływu na obecną rzeczywistość próbuje wykorzystać do umniejszania roli innych osób. Wszyscy wiemy Panie Radny, że dotychczas nic bez Pana wiedzy nie mogło się zdarzyć, i to Pan i PSL w Pańskim mniemaniu powinien być ojcem sukcesu… A jednak w tym przypadku było inaczej.

Na koniec uprzejma prośba do Pana radnego Ludwika Węgrzyna, aby swoje frustracje spowodowane może zbyt dużą ilością wolnego czasu spędzanego na emeryturze przekierował na prace dobroczynne, a nie jak w tym przypadku na nieporozumienia oraz zamęt społeczny. Pańskie megalomańskie działania nie służą nikomu (chyba jedynie Panu) i mają destrukcyjny wpływ nie tylko na tę inwestycję. Jednym słowem są po prostu śmieszne.