Reklama

Bochnia w strugach deszczu. Zalane ulice, podtopienia na Wodociągowej

Popołudniowe bardzo intensywne opady deszczu przyczyniły się nie tylko do pogorszenia bezpieczeństwa na drogach, ale również zagroziły dobytkowi mieszkańców ulicy Wodociągowej, gdzie stary wał nie utrzymał w ryzach rwącego Potoku Chodenickiego. 

Obfite opady deszczu przekształciły fragmenty ulic w Bochni w małe zbiorniczki wodne. Kierowcy bojąc się uszkodzić auta próbowali wyminąć falujące, głębokie kałuże wykorzystując chodniki bądź też wysepki.  Część dróg okazała się nieprzejezdna, jak chociażby przejazd pod wiaduktem na Wygodę, gdzie zgromadziła się głęboka na ponad metr woda. Obok dudniła niczym górski potok Babica, która w niczym nie przypominała leniwie płynącego miejskiego cieku.

Ulewa ciężko doświadczyła mieszkańców ulicy Wodociągowej. Deszcz spowodował, że woda płynąca od przebudowanych przepustów przy wiadukcie kolejowym z impetem wdarła się do koryta na co dzień wyschniętego niemal Potoku Chodenickiego. Okazało się, że rozmiękczone wały szybko przepuszczały wodę, aby w kilku miejscach przerwać się całkowicie. W ten sposób woda z dużą siłą zaczęła zalewać najpierw ogrody, a później posesje mieszkańców leżących najbliżej Potoku, a następnie dalsze domy w tym miejsca pracy. Woda wlewała się do domów, nie pomagały doraźne sposoby zabezpieczeń. Mieszkańcy ruszyli do walki z żywiołem. Szybko pojawiła się straż pożarna. Najpierw jedna później kolejne. Była wielka chęć do zaślepienia dziur w wałach, ale… choć były worki, zabrakło piasku. Dopiero po czasie przyjechały auta wypełnione oczekiwanym produktem. W zasypywanie worków i noszenie ich zaangażowali się mieszkańcy, strażacy z PSP, z jednostek ochotniczych, a także oddelegowani przez Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej funkcjonariusze SW z wiśnickiego zakładu karnego. Mieliśmy okazję przebywać w tym miejscu kilka godzin. Po raz kolejny mieszkańcy Bochni pokazali, że są gotowi nieść pomoc swoim sąsiadom. W atmosferze napięcia, mobilizacji,  ale też i żalu wobec tych, których oczekiwali, że przyjadą na miejsce a którzy okazali się być nieobecni; udało się późnym wieczorem ujarzmić wodę i zabezpieczyć koryto potoku.