97% gimnazjalistów to wspaniali ludzie. Skąd jednak agresja u 3% młodzieży? , fot.

Wracamy do sprawy gimnazjalistów z Bochni. Uczniowie z dwóch szkół chcieli wyrównać porachunki. Na szczęście policja zapobiegła tragedii. Zarekwirowano siekierę, nóż i kastet. Co zrobić, aby do podobnych sytuacji nie dochodziło? – Wydaje mi się, że z dzieckiem trzeba dużo rozmawiać, pytać, jakie ma problemy, żeby dziecko wiedziało że może zaufać rodzicowi, że może mu wszystko powiedzieć. Wtedy nie szuka innego towarzystwa – uważa pani Kamila.

Barbara Drążkiewicz – Rudek, psycholog, twierdzi że przyczyny zachowania młodych ludzi leżą głównie po stronie dorosłych oraz w warunkach i środowisku, w jak się wychowywali. – Kiedy dziecko jest wychowywane w sposób niekonsekwentny, kiedy przy nim łamie się autorytety, łamie się zasady, pozwala się dziecku na wszystko, nie kontroluje się jego zachowania, nie stosuje się konsekwentnych sposobów wychowawczych (częściej nagród, rzadziej kar), niczego się od dziecka nie wymaga, to później są takie a nie inne konsekwencje.

Jolanta Kościółek, dyrektor gimnazjum nr 1 w Bochni, podkreśla, że 75% uczniów jej szkoły to bardzo dobra młodzież. Są jednak tacy, którzy sprawiają wychowawcze trudności. – Jest grupa młodzieży tak mocno zdemoralizowanej, że nasze działania profilaktyczno-wychowawcze to za mało, żeby zawrócić ich z tej złej drogi. A niestety wobec tej grupy młodzieży nie możemy liczyć na żadne wsparcie rodziców – mówi.

Jolanta Kościółek dodaje że szkoła od kilku już lat organizuje szkolenia dla rodziców z udziałem psychologa-terapeuty, mające im pomóc wychowywać swoje dzieci. Niestety, zainteresowanie jest nikłe. – Na wysłanie np. 40 zaproszeń imiennych zgłasza się powiedzmy ¼ rodziców na pierwsze czy drugie spotkanie, a po kilku spotkaniach pozostaje jedna bądź dwie osoby. Więc jeśli nawet rodzice nie są odpowiedzialni, to jak możemy oczekiwać odpowiedzialności od dzieci? – konkluduje.

Paulina Joniak, dyrektor gimnazjum nr 2, zwraca uwagę na różne podłoże przemocy obserwowanej wśród młodzieży. – Mogą to być niepowodzenia szkolne, niezrozumienie, odrzucenie przez grupę rówieśniczą, brak pomocy dorosłych, na to wszystko mogą się nałożyć problemy rodzinne. Jeżeli dziecko nie śpi w nocy, bo musi uciekać z domu, gdzie słucha jątrzących się kłótni, to o czym mówimy – pyta retorycznie.

Dyrektorki obu szkół zwracają uwagę, że w społeczeństwie widoczne jest nastawienie, że to szkoły mają wychowywać dzieci i młodzież. – Tymczasem w szkole młody człowiek przebywa 7-8 godzin dziennie. Szkoła nie ma kontroli, co robi w pozostałym czasie – zwracają uwagę pedagodzy.

Dyrekcje obu szkół zwracają uwagę, że zdecydowana większość uczniów to wspaniali ludzie, nie stwarzający problemów wychowawczych. Tzw. trudna młodzież to jedynie ok. 3 procent szkolnej populacji.

zobacz także

Reklama

Reklama

komentarze Czytelników: 2

  1. reader 2009-04-01, 07:39

    tzw. „Trudna młodzież” nie róbmy z marginesu i patologi ‚trudnych’ nazywajmy rzeczy po imieniu. Były minister edukacji miał dobry pomysł – wyzamykać w ośrodkach – nie będą wtedy normalnym uczniom przeszkadzać, a ich straty z towarzystwa nikt żałował nie będzie

  2. kret 2009-04-01, 10:15

    ważne, że została podkreślona sprawa tego co pozytywne