fot. wikipedia.pl
ikona Trójca Święta Andrieja Rublowa

Betania jest wsią leżącą u wrót Jerozolimy. Tam Jezus odwiedził dom Marty oraz jej siostrę Marię i brata Łazarza, u których Jezus lubił zatrzymywać się i wypoczywać, gdy nauczał w Judei. Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam dwie kobiety. Pierwszą jest „Marta uwijała się koło rozmaitych posług”, a drugą „Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie”. Maria nie mogła uwierzyć, że ma Nauczyciela tylko dla siebie!! Dlatego odstawiła wszystko na bok i zasłuchała się w słowa Mistrza. Dla niej bycie blisko było czymś wyjątkowym, bo wiemy, jaka była rola i miejsce kobiet w Judaizmie. Kobiety zawsze miały wydzielone miejsce w przedsionku świątyni. Blisko mogli być tylko mężczyźni. A jak jest dziś?

Patrząc na całą sytuację możemy dojść do wniosku, że między nimi była sytuacja napięta. Marta nawet nie próbuje prosić siostry o pomoc, ale zwraca się o to do Jezusa: „Panie czy Ci to obojętne, że moja siostra mi nie pomaga?” Tutaj możemy dostrzec siebie: praca, dom, studia, porządek wokół mnie, ciągle mamy jakieś zajęcie. A Jezus mówi wyraźnie: „Maria obrała najlepszą cząstkę” – to znaczy przylgnęła do Niego, wybrała słuchanie Jego słów. Jezus pokazuje inny świat. I to wszystko czynił z wielką delikatnością. Nawet grzechy wytykał z miłością, aby człowiek zachwycił się pragnieniem świętości.

Marta to symbol życia aktywnego, a Maria jest personifikacją życia kontemplacyjnego. Jezus ganił w Marcie nie działanie, lecz przesadny aktywizm. Rysy charakteru Marty są szalenie bliskie współczesnemu człowiekowi, zwłaszcza temu żyjącemu w mieście, który jest chory na pośpiech i chroniczny niepokój. Chcemy robić wiele rzeczy naraz. Działanie pod presją nieustającego lęku oznacza, że zatraciło się środek ciężkości, straciło istotę rzeczy do zrobienia, staliśmy się niewolnikami własnej pracy. Najlepszym sposobem bycia Martą jest … bycie Marią! Uważne wsłuchiwanie się w słowo Boże, nawyk modlitwy i rozmyślanie, patrzenie na wszystko z punkt widzenia wieczności. Tylko takie patrzenie pozwala nam dostrzec i przestrzegać priorytety, realizować wszystko ze spokojem, co zresztą jest najlepszym sposobem wypełniania obowiązków i zrobienia więcej.

Ktoś może temu wszystkiemu co piszę zaprzeczyć, bo przecież rytm współczesnego świata zmusza nas do ciągłej aktywności. I zgadza się. Człowiek stał się ofiarą „wyścigu szczurów” i „biegu z przeszkodami”. Ile czasu „ucieka” nam w korkach i zmaganiu się o „chleb powszedni”. I ta właśnie sytuacja sprawia, że trzeba pilnie szukać rozwiązań, jeśli nie chcemy zostać całkowicie zniszczeni i puści w środku. Nie mów nigdy, że nie masz czasu na chwilę odpoczynku, modlitwy czy choćby na spacer w puszczy i rowerową wycieczkę? Częściej jest to wynik naszej obojętności wobec naszego zdrowia i troski o duchowy rozwój.

Kiedyś Jezus zapyta Cię czy umiałeś znaleźć czas, by niekiedy siąść u Jego stóp i nabierać sił do działania, by mądrze łączyć w sobie postawę aktywnej Marty i kontemplacyjnej Marii. I pamiętaj: nie mogąc być naraz ludźmi czynnymi i pogrążonymi w medytacji, musimy zatem być na przemian Martą i Marią. Chcę przez to powiedzieć, że trzeba umieć zarezerwować sobie czas, by się zatrzymać, odnaleźć to, co ważne dla nas, wejść w kontakt z naszym wnętrzem i spotkać się z Bogiem tam zamieszkującym. I proszę cię, zapragnij tego.

Duszpasterz

Jeśli chcesz - poleć ten artykuł znajomym

skopiuj poniższy adres, który jest adresem do strony, którą oglądasz i wyślij go pocztą e-mail lub swoim komunikatorem: