fot. www.caw-borek.pl
Kąpielisko w Borku

W tych miejscach woda została przebadana przez Powiatową Stację Sanitarno Epidemiologiczną i dopuszczona do użytku publicznego. To jednak nie wystarczający argument dla wielu amatorów wodnej zabawy. Popularne jest zwłaszcza tzw. dzikie kąpielisko nad Rabą w okolicach mostu kolejowego i wiszącego.

- Choć nie jest to problem dużej skali, to ciężko go wyeliminować – mówi Kazimierz Osinka, zastępca komendanta Straży Miejskiej w Bochni – Kontrolujemy szczególnie ujęcie wody dla miasta koło mostu wiszącego. Problem polega na tym, że gdy Straż Miejska wejdzie na teren ujęcia wody, to wszystka młodzież ucieka na drugą stronę, a my tam nie możemy podjąć działania. Nasz obszar administracyjny nie obejmuje już drugiej strony Raby.

Jak mówi Kazimierz Osinka, po tegorocznej powodzi stosunkowo zmalała ilość osób kąpiących się w Rabie koło mostu kolejowego. Jednak w weekendy, gdy dzika plaża tętni życiem ciężko kogoś na siłę wyciągnąć z wody i „wlepić” mu mandat. Według taryfikatora byłoby to od 50 do 100 zł. Ale ostatecznie, czym jest 100 zł w stosunku do chorób jakie mogą zafundować nam znajdujące się w wodzie bakterie, zarazki i chemikalia…

Jeśli chcesz - poleć ten artykuł znajomym

skopiuj poniższy adres, który jest adresem do strony, którą oglądasz i wyślij go pocztą e-mail lub swoim komunikatorem: