Mariusz Zając , fot. Paweł Michalczyk

Redakcja: Panie Dyrektorze, lodowisko w Proszówkach to sezonowa atrakcja, która cieszy się sporym zainteresowaniem…

Mariusz Zając: Tak to prawda, nasze lodowisko cieszy się dużym zainteresowaniem mieszkańców gminy Bochnia, powiatu, ale nie tylko. Coraz chętniej odwiedzają nas klienci z Tarnowa czy Krakowa. Wielką satysfakcję stanowi fakt, iż z roku na rok powiększa się liczba naszych klientów.

Red.: „Powiększa się” czyli?

M.Z.: Liczba sprzedanych biletów w sezonie 15/16 wyniosła 14 688, sezon 16/17 to już 19 262 sprzedanych biletów. Warto dodać, ze liczby nie pokazują wszystkich wejść, ponieważ są klienci, którzy wchodzili bezpłatnie, jak dzieci z domu dziecka czy uczestnicy świetlic wiejskich.

Red.: Mówi się, że liczby mówią same za siebie, ale jak to wygląda w przypadku finansów? Pamiętamy jeszcze zmiany regulaminu, które nie wszystkim się podobały…

M.Z.: Zmiany w regulaminie i nie tylko to zamierzchłe czasy, a ponieważ zdarzały się osoby, które w tych zmianach widziały klęskę lodowiska, a nawet jego likwidację – jak się okazało, dzięki nim poprawiła się jakość tafli lodu, zwiększyła frekwencja wśród klientów oraz finalnie polepszyły się wskaźniki finansowe.
Wskazując konkretnie:
Sezon 2014/2015 zakończył się średnim utargiem dziennym w wysokości – 1 452 zł
Sezon 2015/2016 – 2 779 zł
Sezon 2016/2017 – 3 025 zł
Te dane jasno pokazują, że lodowisko ma się dobrze, a nawet coraz lepiej.

Red.: A co z latami poprzednimi, jak wyglądała kondycja finansowa lodowiska zanim Pan zaczął kierować tym obiektem?

M.Z.: Sięgając do informacji z lat poprzednich wyniki na zakończenie sezonu wyglądały następująco:
Dochód lodowiska w roku 2013 wyniósł: – 45 587 zł
2014 wyniósł: – 141 416 zł
2015 wyniósł: – 915 zł
2016 wyniósł: + 35 800 zł.
Dlatego sam Pan redaktor rozumie, że zmiany były konieczne.

Red.: Czemu jednak lodowisko otwiera Pan dopiero w grudniu? Pana poprzednik otwierał lodowisko ponoć wcześniej?

M.Z.: „Ponoć” to dobre stwierdzenie, zazwyczaj było otwierane również w grudniu, a wcześniej było otwierane, np. przed wyborami, czyli w listopadzie. M.in. takie decyzje sprawiały, że lodowisko miało takie straty. Największym kosztem w utrzymaniu lodowiska jest prąd, jest on konieczny do utrzymania przez agregaty temperatury minusowej na tafli lodu. Miesiące, o których Pan wspomniał charakteryzują się temperaturami dodatnimi lub potrafią znacząco się wahać. Reasumując, czym cieplej, tym większy pobór prądu, dlatego grudzień jest najlepszym miesiącem na uruchamianie lodowiska, bo prawdopodobieństwo utrzymania się temperatur minusowych jest największe.

Red.: Na koniec, ostatni sezon posiadał liczne atrakcje i nowości, proszę coś o nich opowiedzieć…

M.Z.: Ten sezon rozpoczął się pokazem mistrzów jazdy figurowej, co spotkało się z aplauzem licznie zgromadzonych widzów. Dzięki podjęciu współpracy z firmą Kinder Pingui otrzymaliśmy sprzęt na lodowisko o wartości blisko 8 000 zł. Były to pingwinki do nauki jazdy oraz kaski, a oprócz tego, w ramach współpracy, mieliśmy zagwarantowaną reklamę w radiu Eska. W roku 2016 zakupiliśmy także 66 par łyżew. Z pewnością ostatni sezon można zaliczyć do najlepszych w historii krytego lodowiska w Proszówkach.

Red.: Dziękuję za rozmowę.

M.Z.: dziękuję również i korzystając z okazji, zapraszam wszystkich Państwa na nasze lodowisko już w przyszłym sezonie, są planowane nowe atrakcje, które powinny przypaść do gustu naszym klientom zwłaszcza tym najmłodszym. Zapraszam również przez cały rok do naszej pięknej Krytej Pływalni w Proszówkach, tutaj każdy znajdzie coś dla siebie.

zobacz także

Reklama