Andrzej Sowa w II LO, 6 IV 2017 , fot. arch. II LO

Swoją drogę prowadzącą do uzależnienia, a później do wyzwolenia z narkotyków, Andrzej Sowa opisuje w książce „OCALONY. Ćpunk w Kościele”. Wspomnienia opatrzone są zdaniem „po tej książce nigdy nie sięgniesz nawet po skręta”.

Podczas spotkania mówił: Na początku było fajnie. Imprezy, kumple, muzyka, która była moją wielką pasją. Długo miałem złudne poczucie, że nad wszystkim panuję i mogę przestać, kiedy zechcę. W wieku 19 lat sięgnąłem po heroinę. Wtedy przestało być wesoło. Zaliczyłem dziewięć zapaści narkotykowych, po których lądowałem w szpitalu w stanie agonalnym. Nie umiem zliczyć sytuacji, kiedy otarłem się o śmierć. Całkowicie zamroczony alkoholem
i narkotykami, wyskakiwałem z jadącego pociągu, wielokrotnie zdarzyło mi się spać zimą na ławkach w parku. To, że się wtedy nie zabiłem, to prawdziwy cud. W pewnym momencie kumple, którzy razem ze mną ćpali, zaczęli masowo umierać. Kiedy zdałem sobie sprawę, że i mnie czeka ten sam los, próbowałem sobie radzić z nałogiem o własnych siłach. Byłem na ośmiu odwykach i dwóch profesjonalnych detoksach. Zawsze szybko wracałem do nałogu
.

3 lutego 1993 roku podczas modlitwy wstawienniczej został całkowicie uzdrowiony od głodu narkotykowego i rozpoczął nowe życie. Dziś posiada wymarzoną rodzinę i mieszka
w górach. Zajmuje się profilaktyką antynarkotykową. Jeździ po Polsce i ostrzega młodych ludzi przed błędami, które sam w młodości popełnił.

Historia Andrzeja Sowy potwierdza, że Bóg nie umarł ale jest w stanie wyciągnąć człowieka z największego dna jeśli otworzy się na Jego działanie. Jak relacjonują biorący udział w spotkaniu uczniowie trudno słowami oddać atmosferę tego niezwykłego spotkania i panującą atmosferę. Z pewnością pozwoliło ono jednak wielu osobom w pełni uświadomić sobie, jakim złem są narkotyki – mówi Elżbieta Zagórska z II LO.

zobacz także

Reklama

Komentarze